Przed wejściem na pływalnie poszłam do małego kiosku znajdującego się niedaleko budynku, aby kupić sobie wodę mineralną. Po powrocie nie mogłam uwierzyć w to co widzę.
- Mamo! Mówiłaś, że idziemy same! - szepnęłam podchodząc do niej.
- Koteczku, mogłaś wziąć tutaj kogo chcesz, ale tego nie zrobiłaś, więc ja wykorzystałam to i zaprosiłam Amandę, która wzięła Katy razem ze sobą. - powiedziała z uśmiechem.
- Ale no mamo! To miała być kara. - jęknęłam.
- Kochanie, to jest kara. - odpowiedziała.
- Mamo! Chwila, chwila, chwila! Kara?! To są tortury! - podniosłam głos.
- Miśku, mów ciszej, bo usłyszą. - upomniała mnie.
- No to właśnie dobrze, że usłyszą - mrugnęłam okiem - pójdą sobie, a my popływamy, co ty na to? - uśmiechnęłam się.
- Jenny! - groźnie na mnie spojżała - Twoje zachowanie jest karygodne! - faktycznie, źle się zachowywałam, ale ja nie dam rady! Nie dość, że muszę patrzeć na nią w szkole to jeszcze spędzam z nią popołudnia...
- Ok, przepraszam - wtuliłam się w ramię mamy.
Później poszłyśmy do szatni, gdzie sie przebrałyśmy, a następnie weszłyśmy na salę. Obie matki udały się do jacuzzi pozostawiając mnie i Katy same. Nie odzywając się do zdrajczyni weszłam do dużego basenu, to znaczy chciałam wejść, ale ta woda była strasznie zimna! Usiadłam na brzegu maczając nogi. Spojrzałam w stronę zjeżdżalni, które niegdyś były jedyną atrakcją na basenie. Po chwili usiadła obok mnie Katy i położyła rękę na moim ramienu.
- Głupio mi z tego powodu... - powiedziała patrząc na małe fale przelewające się na płytki.
- Mi także. - westchnęłam. Dziewczyna zerknęła na mnie. Miała zdziwioną minę, ale się nie odezwała. - Niemądrze postąpiłam, uświadomiła mnie w tym mama. Strasznie mi przykro... - ciężko mi było to powiedzieć, ale nie mogłam być dla niej aż tak niemiła.
- Przepraszam. - powiedziałyśmy w tym samym momencie. Przez chwilę patrzyłyśmy się na siebie, a później wpadłyśmy sobie w ramiona. Katy zaczęła płakać, ogromne łzy spływały jej po policzku.
- No to co, idziemy na zjeżdżalnie? - uśmiechnęła się wycierając łzy.
- Oszalałaś? - zaśmiałam się.
- Nie. - mrugnęła okiem - Mówię w stu procentach na poważnie.
- OK. - odpowiedziałam szybko, a po chwili już biegłyśmy na naszą ulubioną, czerwoną ślizgawkę.
Wbiegłyśmy po mokrych schodach, usiadłyśmy na samej górze i zjechałyśmy krzycząc ze szczęścia. Następnie wpadłyśmy do lodowatej wody.
Pływajłyśmy w największym z basenów. Po około godzinie poszłam się osuszyć i ogrzać, ponieważ było mi już zimno. Chwilę mnie nie było, ale wróciłam, usiadłam na plastikowej ławce otulona w ciepły ręcznik.
- Zdejmuj to i wskakuj do wody! - krzyknęła Katy.
- Na razie nie, ale jeszcze skorzystam z kąpieli - odrzekłam.
Siedząc wpatrywałam się w małe dzieci bawiące się w brodziku. Jeszcze parę lat temu też byłam taka malutka... tak, jakby to było wczoraj. Dość długo tak sobie "bujałam w obłokach". W pewnej chwili, gdy już byłam cała sucha poczułam, że ktoś mnie podniósł i ze mną na rękach kieruję się w stronę jednego ze zbiorników. To był Bill. Zaczęłam z nim rozmawiać.
- O, cześć Bill. - uśmiechnęłam się - Możesz mnie odstawić na podłogę? - spytałam.
- Hej Jenny, niestety, przykro mi odstawię cię dopiero w wodzie - rzekł robawiony.
- Co!? - pisnęłam - Nie! Nie! Nie! Błagam, nie! - podniosłam głos, ale to było na nic, ani się spostrzegłam i już znajdowałam się w chłodnej wodzie. Po wynurzeniu słyszałam tylko jego śmiech, a chwilę później zostałam oblana, bo B zachciało się skoczyć to zbiornika.
- Nie masz wyobraźni. - burknęłam.
- Oczywiście, że mam. Nwet nie wiesz, jak dobrą. - zażartował. Nie miałam ochoty na żarty. Skierowałam się do drabinki.
- Zaczekaj. - prosił.
- Po co? - odwróciłam się.
- Chcę z tobą porozmawiać. - wyszeptał - W tym stroju wyglądasz genialnie - uniósł prawy kącik ust.
- Dzięki, czyli to chciałeś mi powiedzieć? Mogę już iść? - podniosłam brew.
- Nie, to nie to... Chciałem wyznać ci to już na balu, ale jakoś nie było okazji - niepewnie oznajmił.
- Możesz szybciej? - pośpieszyłam go.
- Tak, tak. Jen... Bardzo... Bardzo mi się podobasz.- wyszeptał zawstydzony.
Nie mogłam w to uwierzyć! JA PODOBAM SIĘ BILLOWI!?!?!!???
Od autorki:
Cześć!!! <3 Co myślicie o Bill'u? Czy zakochał się na poważnie, czy tylko na chwilę? Czy to wypali? Piszcie! :) Jutro postatam się napisać kolejny rozdział, ale nie obiecuję, bo może pójdę na basen i nie będzie mnie całe popołudnie :P
Pozdrawiam!! :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz