Dziś po zajęciach widzałam B z tyłu szkoły, siedzącego na schodach.
- Srasznie, strasznie, strasznie, strasznie przepraszam! - powiedział chłopak, gdy podeszłam i usiadłam obok niego, otulił wtedy twarz dłońmi.
- Przestań już, ta sprawa nie jest warta tylu przeprosin, poza tym ja już dawno ci wybaczyłam. - odpowiedziałam kładąc rękę na jego ramionach.
- Ale teraz się z ciebie nasmiewają... Ze mnie też, ale to mniej ważne. - mówił zawiedziony.
- To w ogóle nie jest ważne! - uklękłam przed nim na niższym stopniu - Kocham cię. - szepnęłam uśmiechając się i podnosząc jego głowę.
- Co? - otworzył bardzo szeroko oczy i przybrał ogromnie zdziwioną minę - Kochasz?
- Jak wariatka. - zaśmiałam się.
- Mówisz mi to po raz pierwszy odkąd jesteśmy razem. - uchwycił moje dłonie.
- Wiem precież, po prostu nie miałam odwagi, żeby ci o tym powiedzieć.
I wtedy TO się stało. B mnie pocałował! Ujął mój podbródek, zbliżył się i musnął delikatnie moje wargi swoimi miękkimi ustami. Powtórzył kilkakrotnie tę czynność... Czułam się niesamowicie!
Od autorki:
Mamy tu zakochaną Jen...I jak, może być???
Bużki :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz