czwartek, 26 czerwca 2014

"Srasznie, strasznie, strasznie, strasznie przepraszam!"

Po wyznaniu Bill'a uczniowie naszego liceum wyśmiewają się z nas. Pomimo tego, że Bill przepraszał mnie już tysiąc razy, ja nadal jestem upokażana w szkole. Nawet dał mi już parę razy kwiaty - moje ukochane róże w kolorze herbaty. 
Dziś po zajęciach widzałam B z tyłu szkoły, siedzącego na schodach. 
- Srasznie, strasznie, strasznie, strasznie przepraszam! - powiedział chłopak, gdy podeszłam i usiadłam obok niego, otulił wtedy twarz dłońmi. 
- Przestań już, ta sprawa nie jest warta tylu przeprosin, poza tym ja już dawno ci wybaczyłam. - odpowiedziałam kładąc rękę na jego ramionach. 
- Ale teraz się z ciebie nasmiewają... Ze mnie też, ale to mniej ważne. - mówił zawiedziony. 
- To w ogóle nie jest ważne! - uklękłam przed nim na niższym stopniu - Kocham cię. - szepnęłam uśmiechając się i podnosząc jego głowę. 
- Co? - otworzył bardzo szeroko oczy i przybrał ogromnie zdziwioną minę - Kochasz? 
- Jak wariatka. - zaśmiałam się. 
- Mówisz mi to po raz pierwszy odkąd jesteśmy razem. - uchwycił moje dłonie. 
- Wiem precież, po prostu nie miałam odwagi, żeby ci o tym powiedzieć. 
I wtedy TO się stało. B mnie pocałował! Ujął mój podbródek, zbliżył się i musnął delikatnie moje wargi swoimi miękkimi ustami. Powtórzył kilkakrotnie tę czynność... Czułam się niesamowicie!



Od autorki:
Mamy tu zakochaną Jen...
I jak, może być???
Bużki :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz